Strona główna > Historie pacjentów > Mommy makeover: „Moje ciało po trojgu dzieci – i moja decyzja, żeby zadbać o siebie”
Mommy makeover: „Moje ciało po trojgu dzieci – i moja decyzja, żeby zadbać o siebie”

Gabriela, 39 lat
Zabieg: Mommy makeover: lifting piersi + abdominoplastyka.
Lekarz prowadzący:
dr n. med. Rafał Pabiańczyk, specjalista chirurgii plastycznej
Urodziłam troje dzieci w przeciągu dziesięciu lat. Oczywiście nie żałuję ani jednej ciąży, ale kiedy moje ciało zestarzało się o jakieś dwadzieścia lat w ciągu dekady, zaczęłam myśleć, że coś mi się należy.
Po ostatnim porodzie miałam wszystko naraz: rozciągnięty brzuch z fałdą skóry, której żadne ćwiczenia nie ruszały, bo to nie był problem mięśni, to była skóra. I piersi po karmieniu trójki dzieci, które po prostu nie były już takie same. Chodziłam na siłownię regularnie, dbałam o siebie, ale pewnych rzeczy dieta i ćwiczenia po prostu nie są w stanie naprawić.
Mąż popierał moją decyzję o operacji plastycznej. Ale to nie on miał mnie przekonywać ani mi tego zabraniać. To był mój wybór i chciałam go podjąć sama, świadomie. Przez kilka miesięcy szukałam informacji, czytałam, oglądałam wyniki zabiegów łączonych. Bałam się trochę zakresu – operacja piersi i brzucha jednocześnie to brzmi poważnie. Zadzwoniłam do Szpitala RP Clinic, gdzie wspaniała Pani Asia, opiekun pacjenta, zaproponowała mi konsultację z dr Rafałem Pabiańczykiem – specjalistą chirurgii plastycznej RP Clinic. Wspominała, że wiele pacjentek decyduje się na taką procedurę, wyniki są fenomenalne a pacjentki zadowolone.
Konsultacja z Doktorem Pabiańczykiem była szczegółówa i spokojna. Opowiedział mi, co możemy zrobić, w jakiej kolejności, co to będzie oznaczało dla rekonwalescencji. Nie nakręcał mnie na coraz więcej – powiedział wprost, co ma sens, a co nie. To było ważne. Chciałam pracować z kimś, komu zależy na wyniku, a nie na liście procedur.
Mój zabieg – mommy makeover: lifting piersi + abdominoplastyka, trwał kilka godzin. Nie pamiętam już wszystkiego. Pamiętam za to moment, kiedy się obudziłam – zmęczona, ale bez tego napięcia, które nosiłam w sobie od tak dawna, że przestałam je nawet zauważać. Pierwsza doba minęła mi pod opieką, która naprawdę zasługuje na to słowo. Pielęgniarki zmieniały opatrunki z precyzją i delikatnością jednocześnie, jakby doskonale rozumiały, że boli nie tylko ciało. Kiedy mówiłam, że coś boli bardziej niż poprzednio, nikt mnie nie zbył. Nikt nie powiedział „tak ma być” i nie wyszedł z pokoju. Za to jestem wdzięczna do dziś.
Pani Justynka była przy mnie najczęściej. Nie wiem, jak to zrobiła – być jednocześnie tak profesjonalna i tak ludzka. Po prostu była. I to wystarczyło, żeby dać mi siłę na resztę.
Przez pierwsze trzy tygodnie potrzebowałam realnej pomocy – nie tej na pokaz, ale tej codziennej, przyziemnej. Moja mama przyjeżdżała każdego dnia, bo z trojgiem dzieci nie można po prostu położyć się i leczyć. Ale dałam radę. I chcę, żebyś to przeczytała uważnie, jeśli stoisz teraz tam, gdzie ja stałam przed zabiegiem: dałam radę, choć nie byłam pewna, czy dam.
Po trzech miesiącach stanęłam przed lustrem. I zobaczyłam siebie nie idealną ale niezwykle szczęśliwą. Taką, jaką pamiętam sprzed ciąż. Taką, za którą przez lata się tęskniłam.
Nie mogę się już doczekać pierwszych wakacji. Nowych strojów kąpielowych. Rodzinnych zdjęć, na których będę chciała stać w pierwszym rzędzie – a nie chować się z boku, żeby mniej widać.
To nie jest historia o perfekcji. To jest historia o tym, żeby w końcu poczuć się jak we własnym ciele.
I tego wszystkim nam serdecznie życzę i polecam.
Gaba
Zobacz inne historie pacjentów


